Wyobraź sobie, że odbierasz telefon od swojego przełożonego. To jego głos – charakterystyczny ton, akcent, sposób mówienia. Prosi Cię o pilny przelew, tłumacząc, że „to wyjątkowa sytuacja, nie możesz nikomu mówić”.
Robisz, co mówi, bo brzmi wiarygodnie.
A kilka godzin później okazuje się, że… Twój „szef” nigdy nie dzwonił. To nie scena z filmu. To rzeczywistość 2025 roku – era cyberataków opartych o deepfake.
Deepfake – od zabawy do przestępstwa
Technologia deepfake, czyli generowania realistycznych obrazów, dźwięków i wideo z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, zaczynała jako ciekawostka. Dziś jest jednym z najgroźniejszych narzędzi w arsenale cyberprzestępców.
Dlaczego? Bo uderza w coś, co jest najmniej zabezpieczone – zaufanie.
Jak zauważa Kamil Mazurek, ekspert w CyberDot:
„Coraz częściej widzimy, że ataki nie zaczynają się od technologii, ale od emocji i zaufania. Deepfake potrafi przekonać człowieka tam, gdzie żaden wirus by nie dotarł.”
- 2019 – oszustwo z użyciem głosu CEO:
Pracownik brytyjskiej firmy energetycznej przelał 220 000 euro, po tym jak usłyszał „głos” swojego przełożonego z centrali w Niemczech. Przestępcy wykorzystali algorytmy AI do perfekcyjnego skopiowania głosu szefa. - 2024 – deepfake’owe wideokonferencje:
W Azji oszuści przeprowadzili spotkanie wideo, w którym uczestniczyli „członkowie zarządu”. W rzeczywistości wszyscy byli generowani przez AI. Próba wyłudzenia sięgała pół miliona dolarów.
Te przypadki są udokumentowane w raportach i mediach branżowych – i pokazują, że nawet doświadczony pracownik może paść ofiarą cyfrowego sobowtóra.

Jak działają ataki deepfake w praktyce?
- Zbieranie danych – nagrania, podcasty, materiały wideo, social media – wszystko, co pozwoli odtworzyć głos lub twarz ofiary.
- Tworzenie materiału – dzięki darmowym lub tanim narzędziom AI (np. syntezatorom głosu), napastnicy tworzą realistyczne audio lub wideo.
- Kontakt – telefon, wideorozmowa, wiadomość z nagraniem.
- Presja czasu i tajemnicy – oszuści naciskają, by działać szybko i nie konsultować decyzji z nikim innym.
To połączenie technologii i psychologii sprawia, że nawet przeszkolone osoby mogą się pomylić.
Skutki dla firm
- Utrata dużych kwot i danych poufnych,
- Spadek zaufania pracowników i kontrahentów,
- Reputacyjne szkody, które trudno odbudować,
- Ryzyko prawne – szczególnie w przypadku naruszenia procedur bezpieczeństwa.
Jak się bronić przed deepfake’ami?
1. Wprowadź twarde procedury
- Żadnych przelewów na podstawie rozmowy telefonicznej – zawsze wymagaj pisemnej autoryzacji.
- Weryfikuj prośby przez drugi, niezależny kanał komunikacji.
- Ustal limity transakcji wymagające podwójnego potwierdzenia (np. CFO + CEO).
2. Szkolenia i symulacje
- Prowadź regularne szkolenia z vishingu i deepfake’ów – najlepiej z realistycznymi przykładami.
- Naucz pracowników rozpoznawać „czerwone flagi”: presję czasu, nacisk na tajemnicę, nagłą zmianę procedur.
3. Zabezpieczenia techniczne
- Wdrażaj 2FA i SSO do systemów finansowych.
- Monitoruj anomalie w przelewach i logowaniach.
- Korzystaj z narzędzi analizujących autentyczność nagrań i wideo (deepfake detection).
4. Kultura „sprawdź, zanim zaufasz”
- Zaufanie jest ważne, ale w cyberbezpieczeństwie – kontrola jest kluczowa.
- Każdy pracownik powinien mieć pewność, że „sprawdzenie to nie brak zaufania – to procedura bezpieczeństwa”.
Wskazówka dla firm
Wprowadź prostą zasadę 3K: Krok w tył – Kontrola – Komunikacja.
Zanim wykonasz polecenie finansowe: zatrzymaj się, zweryfikuj, potwierdź. Nawet kilka minut opóźnienia może oszczędzić setki tysięcy złotych i reputację firmy!
Artykuł został przygotowany przez specjalistów CyberDot w ramach misji budowania świadomości cyberbezpieczeństwa w Polsce. Jako największa sieć ekspertów cyberbezpieczeństwa w kraju, CyberDot działa na rzecz bezpiecznej przyszłości cyfrowej, łącząc naukę, biznes i administrację w pierwszej linii obrony przed cyfrowymi zagrożeniami.

